Zachodniopomorska Okręgowa Izba Architektów
Wydarzenia

19.12.2016 Opłaty w roku 2017
Krajowa Rada Izby Architektów w dniu 16 listopada 2016 r. ustaliła miesięczną wysokość składki członkowskiej obowiązującej w Izbie Architektów RP w roku 2017 na kwotę 78,00 zł (siedemdziesiąt osiem złotych i 00/100).
więcej »

19.12.2016 Terminy egzaminów i opłaty na 2017r.
Krajowa Komisja Kwalifikacyjna ustaliła terminy egzaminów na uprawnienia budowlane w roku 2017.
więcej »

wszystkie »

Wyszukiwanie informacji
Newsletter

Srebrna Odznaka Honorowa Gryfa Zachodniopomorskiego
Srebrna Odznaka Honorowa Gryfa Zachodniopomorskiego

Informacje

START » Informacje » Informacje

Informację opublikowano: 31.10.2005 | Aktualizacja: 31.10.2005
Tekst prezesa Taczewskiego

Na podstawie materiałów KRIA (2005-10-05)

Poniższy tekst został przesłany do UOKiK
w ramach udzielania odpowiedzi na pytania
związane z postępowaniem przeciwko Izbie Architektów

Architektura w społeczeństwie liberalnej ekonomii

Żyjemy w kraju liberalnej ekonomii. Codzienną pomyślność i rozwój ma nam gwarantować wolny rynek. Mamy w państwie specjalny centralny organ, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, którego celem jest jego ochrona. Wartością, której ma służyć nade wszystko jest swoboda konkurencji. Materia wolności jest jednak sprawą niezmiernie złożoną. Jako grupa zawodowa problemu tego dotknęliśmy niedawno w sposób nieoczekiwany. W lipcu 2005 r. wspomniany Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zwrócił uwagę na zapisy Zasad Etyki Zawodu Architekta uchwalone przez Nadzwyczajny Krajowy Zjazd Izby Architektów RP w listopadzie 2002 roku. W ocenie Urzędu nie można wykluczyć, że art. 28 Zasad zawiera bezprawne postanowienia, które naruszają konkurencję. Urząd wszczął w związku z tym postępowanie antymonopolowe wobec samorządu zawodowego, dochodząc do wniosku, iż istnieje ryzyko, że jest to próba ograniczenia dostępu do rynku usług i bariera dla konkurencji wolnorynkowej. Jeśli w wyniku postępowania dowodowego U. O. K. i K. uzna, że Izba naruszyła przepisy ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (tekst jedn. Dz. U. z 2003 r. nr 86, poz. 804 ze zm.), grozi jej wysoka kara.

Sprawa jest bardzo poważna. Jej wymiar nie wynika z kwoty potencjalnie wysokiej kary pieniężnej,, której zapłacenie grozi polskim architektom. U. O.K. i K., kwestionując Zasady Etyki, postawił publicznie pytanie o sens naszego zawodu.

Zasady Etyki Zawodu Architekta, uchwalone zostały przez Izbę Architektów RP, po zasięgnięciu opinii Stowarzyszenie Architektów Polskich SARP. Wynikają one z ogólnych norm moralnych i etyki normatywnej, z uwzględnieniem właściwości i powołania zawodu architekta, warunków jego wykonywania i odpowiedzialności właściwej dla statusu zawodu zaufania publicznego. W ich treści uwzględniono poglądy i sugestie Rady Architektów Europy, która to organizacja zrzesza europejskie architektoniczne organizacje zawodowe.
Pełni względem nich rolę koordynującą i reprezentuje interesy zawodu na poziomie UE. Próbuje to czynić również w zakresie deontologii zawodowej. Zapis obowiązujących w tym zakresie, przyjętych przez ACE w roku 1997, reguł (Code of Conducts/Ethics, pkt 5) brzmi:
The architect... should not accept competition based on fees only.

Zapisana w Zasadach etyka zawodu ma oddziaływać na decyzje, zwyczaje i postępowania moralne architektów. U podstaw zachowań ludzkich stoją zawsze przekonania. Odniesieniem dla tych przekonań są wartości etyczne i moralne, które wyrażane są w normach. Są to normy zarówno kodeksowe jak i zwyczajowe. Normy kodeksowe są oczekiwaniami kierowanymi do tych, którzy mają je spełnić. Z kolei spełnienie ich wyraża normy moralne. Zachowanie architektów w społeczeństwie określa ich rolę społeczną. W tym sensie rola społeczna jest tożsama z etyką zawodu, etyką obowiązków, powinności, przekonań i postępowań architektów.

Celem etyk zawodowych jest dobro wspólne społeczeństwa. Etyka zawodu architekta, tak jak wszystkie etyki zawodowe, zbudowana jest wokół dobra uznanego dla niej za centralne. Jest nim jakość środowiska przestrzennego życia ludzi. Dążenie do realizacji tego dobra stanowi misję i powołanie zawodu architekta.
Zawód architekta o tyle jest społecznie niezbędny o ile potrafi realizować postawione przed nim przez społeczny podział pracy zadania. Jego organizacja wytwarza sytuację, w której odpowiedzialność etyczna powinna zajmować rolę podstawową w jego wykonywaniu, przejmując rolę wiodącą względem odpowiedzialności karnej, prawnej czy religijnej. Konsumenci architektury - jej użytkownicy, oczekują, że architekci wytwarzać będą dobra rzeczywiste, prawdziwe i najlepsze a nie fałszywe i najgorsze, szkodząc tym samym ich jakości życia.

W tych kategoriach należy rozpatrywać zaskarżone zapisy kodeksowe dotyczące konkurencji. Są one jednymi z określonych w Zasadach powinności pozytywnych i negatywnych architektów służących realizacji dobra centralnego ich etyki. Wynikają z przekonania, że konkurencja na rynku architektonicznym nie może powodować obniżania jakości architektury. Cena usługi architekta jest w gruncie rzeczy tożsama z honorarium jego
i jego współpracowników. Inne koszty stanowią jej niewielki ułamek. Cenowy mechanizm wyboru musi powodować skracanie czasu przeznaczanego na pracę intelektualną przez wykonawcę zlecenia bez możliwości uwzględniania poziomu dzieła. Decyzja świadomego architekta wzięcia udziału w takiej procedurze udzielania zlecenia w praktyce oznacza, iż musi on poziom swego honorarium obniżyć do wielkości proponowanej przez tych, którzy często nie posiadają dostatecznej wiedzy na temat złożoności zamówienia lub potrzebnego talentu. Doświadczenie uczy, że w większości przypadków skutkuje to niską jakością realizacji lub poważnymi kłopotami w trakcie wykonywania projektu i samej budowy. Istotny jest również problem etycznej oceny udzielającego zlecenie na prace architektoniczne. Przyjęcie jako jedynego kryterium ceny usługi jest wynikiem nie brania pod uwagę jej jakości. W przypadku pracy o charakterze intelektualnym i twórczym, a taki charakter ma praca architekta, jest to niedopuszczalne.

W działalności gospodarczej czyny i postępowanie trzeba przekładać na cele. Granicami skuteczności ekonomicznej, zysku i przyrostu wartości jest w ujęciu etyki biznesu przede wszystkim godność ludzka i podmiotowość człowieka. Dotyczy ona zarówno organizatorów konkretnych działań gospodarczych jak i wikłanych w nie innych ludzi: zarządzających, pracowników, wykonawców, klientów, użytkowników i całego społeczeństwa. Pracowników i wykonawców - architektów.

Głównym bodźcem stosowania przedmiotowych sposobów udzielania zleceń jest ich prostota i brak potrzeby posiadania przez zamawiającego kwalifikacji merytorycznych. Niewątpliwie trzeba się liczyć z logiką skutecznego działania procedur, ale koniecznym jest również pamiętanie o skuteczności długofalowej i ostatecznych efektach. Stąd wynika konieczność zachowywania wartości, których dla dobra społeczności jak również samej firmy i samej gospodarki, naruszać nie należy. Jakość środowiska życia ludzi jest dobrem, które jest jednym z dóbr podstawowych.

Projekt architektoniczny określa nie tylko wartość kulturową estetyczną użytkową i trwałość obiektu, który ma na jego podstawie powstać. Decyduje o kosztach jego realizacji i przyszłego użytkowania. Cena projektu stanowi maleńką część tych kwot, które decydują o wartości inwestycji. Wybór projektu i projektanta w oparciu o kryterium ceny usługi projektowej, które nie uwzględnia tej oczywistej zależności ma, w naszej opinii, również w wymiarze bezpośrednio ekonomicznym, charakter społecznie niepożądany ze względu na kolosalne ryzyko niegospodarności. Jest działaniem nieodpowiedzialnym. Teoretycy etyki biznesu podkreślają, że jej zadaniem jest uwrażliwianie na wartości, zasady i reguły gry, m. in. nakazujące respektować poczucie odpowiedzialności za nieobecnych i przyszłe pokolenia. Dbałość o te wartości czyni działania rynkowe godziwymi i dobrymi - etycznymi.

Wykonując swój zawód występujemy w różnych rolach społecznych. Często bywa tak, że wynikające stąd powinności są źródłem problemów i kontrowersji zarówno etycznych jak i moralnych. Architekt, jako przedsiębiorca, czy jako pracownik organizacji gospodarczej zajmującej się wykonywaniem usług architektonicznych, powinien przecież służyć zyskowi firmy, jej efektywności i działać na rzecz przyrostu wartości materialnych. Suma indywidualnych zysków składa się na wspólne bogactwo - na dobro wspólne. Stąd już tylko krok do tego, aby rynek uznać, za współczesne sumienie. Aby skuteczność i działanie na rzecz dobrego funkcjonowania na rynku była kryterium oceny tego, czy architekt jest profesjonalistą i dobrze wykonuje swoją rolę społeczną. Jednak o ile ten rynek nie uwzględnia specyficznych wymogów tworzenia architektury a jego mechanizmy służą głównie przedsiębiorcom a nie jakości przestrzeni miast i osiedli to pozostaje to w konflikcie z poczuciem odpowiedzialności architekta za innych - klientów i użytkowników efektów jego pracy. Z tym, co można nazwać jego służbą i powołaniem. Architekt musi decydować o tym, która z zasad postępowania jest prawem wyższym.

Norman Coussins formułując warunki funkcjonowania wyższego prawa stwierdził m.in.:

  • Jeśli zachodzi konflikt pomiędzy potrzebami aktualnego pokolenia i potrzebami pokoleń późniejszych, pierwszeństwo mają potrzeby pokoleń późniejszych, - Jeśli zachodzi konflikt pomiędzy prawami państwa i prawami człowieka, pierwszeństwo mają prawa człowieka. Uzasadnieniem istnienia państwa jest tylko służba na rzecz praw człowieka i ich ochrona.
  • Jeśli zachodzi konflikt pomiędzy publicznym dekretem a prywatnym sumieniem, pierwszeństwo ma sumienie.

Ostatnie z tych zaleceń, wyraźnie stanowi o wyższości sumienia nad zasadami prawa. Prawo, zgodnie ze swoją pierwotną, wywodzącą się jeszcze od Św. Tomasza z Akwinu, definicją ma pochodzić od rozumu i zmierzać do dobra wspólnego. W przypadku zgody na wybór projektu wyłącznie w oparciu o jego cenę mamy do czynienia z zaniechaniem odpowiedzialności za kształtowanie środowiska życia ludzi. Nie jest to ani rozumne ani nie służy dobru wspólnemu.

Stosowanie omawianych procedur zamówień nie ma uzasadnienia etycznego i ekonomicznego. W przypadku architektury szczególnie nie mają one sensu. Mało tego, w wymiarze społecznym, są ekonomicznie i etycznie szkodliwe. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości, co do prawdziwości tego stwierdzenia to, idąc śladem kantowskiego imperatywu kategorycznego, niech spróbuje odpowiedzieć na pytanie, czy chciałby, aby pomijanie kryteriów jakościowych było regułą przy decyzjach dotyczących jakości naszego życia. Proszę sobie wyobrazić warunki egzystencji w naszej ojczyźnie, w sytuacji, gdy projekty miast, placów, reprezentacyjnych ulic, parków, pomników, teatrów, szkół czy domów mieszkalnych będą nadal powstawały w wyniku przetargów pomijających jakiekolwiek kryteria jakościowe.

Przeprowadzone niedawno z inicjatywy Izby przez C.B.O.S. badania opinii społecznej potwierdzają, że jakość otoczenia i jego architektura są dla Polaków sprawą ważną. Potwierdza natomiast obawy, że nasi politycy o kulturze po prostu zapomnieli. Tymczasem zawód architekta polega na współtworzeniu kultury. Procedury polegające na wyborze do realizacji pracy twórczej, która powinna mieć status dzieła sztuki, wyłącznie w oparciu o jej cenę, są działaniem akulturowym. To Marks i Hegel pokładali ufność w dialektycznej „sile negacji", na mocy, której przeciwieństwa nie niszczą się wzajemnie, lecz rozwijają, gładko przechodząc jedno w drugie, ponieważ sprzeczności pobudzają a nie paraliżują rozwój. Teza ta opiera się na o wiele starszym, filozoficznym przesądzie; który głosił, że zło to jedynie negatywny modus dobra, że dobro może wyłonić się ze zła; krótko mówiąc, że zło jest tymczasowym przejawem ukrytego dobra. Te usankcjonowane przez czas opinie stały się niebezpieczne. Podziela je wielu ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o Heglu i Marksie. Są uznawane z tego prostego powodu, że wzbudzają nadzieje i rozpraszają obawy - jak pisze Hannah Arendt - zdradziecką nadzieję, która zwykła rozpraszać uzasadnione obawy.

Uważam, że mimo wszystko nasz zawód nadal ma sens. Jego etos oparty na wskazanej w Zasadach etyki wartości centralnej jest społeczeństwu potrzebny. Szczególnie teraz, w czasach, gdy równoważenie rozwoju jest nieodwołalną koniecznością. Izba Architektów RP, wypełniając swoje obowiązki ustawowe, z których podstawowym jest zapewnieniu społeczeństwu pewności należytego wykonywania zawodu przez członków samorządu, ma prawo i obowiązek wymagać przestrzegania zasady nie uczestniczenia w postępowaniach nieetycznych, pomimo, że drażni to wyznawców ekonomii liberalnej. Pomimo tego, że zniecierpliwieni zbyt wolnym przyrostem kapitału inwestowanego w tzw. „usług architektoniczne" coraz częściej mówią o potrzebie kreowania nowego zawodu -organizatora i menadżera procesów projektowych i inwestycyjnych. Profesji działających skutecznie dzięki wyzwoleniu z niewoli zasad służenia wartościom innym niż obrót kapitału. Jestem przekonany, że nasz samorząd, działając w imię realizacji interesu publicznego, będzie nada! podejmował starania zmierzające do tego, aby rynek usług architektonicznych był miejscem działania osób właściwie rozumiejących dobro, do realizacji, którego zostali powołani. Poruszając się w ramach obowiązującego prawa, dążył będzie do przestrzegania obowiązującej ustawy Prawo Zamówień Publicznych, i jej dalszego doskonalenia, widząc w tym jeden z istotniejszych środków realizacji przez państwo wiodącej roli w dążeniu do tworzenia ładu i kultury przestrzeni.

Musimy pozostać sobą. Nie może być tak abyśmy, w wyniku dyktatu praw rynku, tracili kryteria ocen moralnych. Prawo, szczególnie w przypadku zawodu zaufania publicznego, nie może zastępować osądu moralnego. Konieczne jest, aby architekt wiedział, co w jego pracy jest „dobrem" a co „złem". Nie może tej umiejętności zastępować rozróżnianiem tego, co jest „prawnie dozwolone" i tego, co „prawnie zakazane" wedle kryterium pragmatycznych wymogów organizacji społecznej. W roli wyznacznika postępowania architekta powinno występować wewnętrzne kryterium jego etyki a nie system prawny, który określa zewnętrzne granice tego, co dozwolone - a nie tego, co moralne. Ta, jak ją nazywa Zbigniew Brzeziński, „moralność proceduralna" opiera się na okazjonalnych zasadach postępowania i relacjach społecznych opartych na ocenie skuteczności systemów zakazów. W konsekwencji, bez moralności, która zawsze odnosi się do wnętrza człowieka, samokontrola musi ustępować miejsce korupcji. W dobrze działającym demokratycznym państwie prawa moralność proceduralna i moralność wewnętrzna jednostek i takich grup zawodowych jak nasza, powinny wzmacniać się wzajemnie. Politycy to powinni rozumieć i do tego dążyć. Bez kultury i moralności nie będzie ani dobrego państwa ani dobrej architektury, co najwyżej jakieś przedsiębiorstwo, które nie będzie mogło tworzyć godziwych warunków życia mieszkańców. Ja na taki stan rzeczy godzić się nie mam zamiaru.

Tomasz Taczewski

 
  Drukuj stronę Drukuj stronę
Udostępnij na:
© 2005 SARP Koszalin. Wszelkie prawa zastrzeżone. Code & Design: Krzysztof Suszka